Intuicja drogowskazem – jak nie czuć się do końca życia kompletnie beznadziejnym

Wiele rzeczy robisz dobrze, ale mało kto poklepie Cię za to po ramieniu. 

Zapytałabym Cie wprost – co w życiu robisz dobrze, ale z doświadczenia wiem, że 85% ludzi na takie pytanie reaguje wielkim zdziwieniem, nerwowym śmiechem, albo ucieczką. Nie chcę, żebyś od razu zamykała to okienko, więc spróbujmy metodą pośrednią – za co ostatnio ktoś Cię pochwalił? Już? Wiesz? Myślisz, że to dobry punkt wyjścia? To powiem Ci, że beznadziejny, bo ludzie nie lubią chwalić innych. Wiele rzeczy robisz dobrze, ale mało kto poklepie Cię za to po ramieniu.

Co ja tam potrafię…

Codziennie wykonujesz swoje obowiązki w pracy. Jeśli nie pracujesz na bardzo wymagającym stanowisku, w wielkiej korporacji to całkiem możliwe, że nie przeszłaś żadnego szkolenia. W dodatku nie interesujesz się metodami sprzedaży czy technikami wywierania wpływu na ludzi. Ale jednak Pani, która zawsze kupuje ten sam podkład często podąża za Twoimi radami i wybiera coś nowego. A może wyjątkowo drażliwy klient, z którym tak ciężko znaleźć wspólny język, dzwoniąc pod firmowy numer na dzień dobry prosi do telefonu właśnie Ciebie. Jesteś asystentką i prawą ręką swojego szefa, a od samozatrudmionych koleżanek jęki i płacz że nie potrafią się spiąć i załatwić wielu spraw w jednej dzień. Ty wiesz jak ustalić priorytety i wykorzystać każdą chwilę jednocześnie nie potykając się o swoje nogi ze zmęczenia pod koniec dnia.

 Swoje zadania wykonujesz szybko, ale dokładnie. 

Kiedy Ci zależy potrafisz skończyć swoje zadania godzinę przed końcem czasu pracy.

To Ty zawsze przejmujesz zirytowanego klienta, uspokajasz go i  jeszcze sprawiasz, że wróci po więcej! 

Kiedy ktokolwiek z biura ma problem, Ty najszybciej potrafisz wytłumaczyć, w czym problem.

To nie są przypadki, to nie kwestia dobrych klientów, czy przygłupich współpracowników.

To Twój potencjał.

To są właśnie rzeczy, które robisz dobrze i które musisz sama w sobie zauważyć.

Nie chcę tu być. Ale nie wiem też gdzie chcę.

Przyjmijmy, że pracujesz na etacie, w branży, która jest choć trochę związana z tym, czym chcesz się zajmować zawodowo. Jeśli tak jest to już znak, że nie jesteś tam z przypadku. W odpowiednim momencie rozpoznałaś swoje umiejętności i odważyłaś się zaproponować komuś, że warto żeby Ci za nie płacił.

Co jednak, jeśli jesteś w zupełnie innym miejscu? Niby pracujesz, niby zarabiasz, niby nie ma na co narzekać. Mimo, że już dawno rodzina przestała się Ciebie pytać przy rodzinnych kolacjach “co byś chciała robić” to ciągle masz w głowie czarną dziurę. Mimo, że matura, a może i obrona dyplomu już dawno za Tobą, nie masz kompletnie pojęcia, w którym iść kierunku. “Do niczego się nie nadaję” powtarzasz już lekko zamroczona sącząc kolejną lampkę wina na spotkaniu z koleżankami ze studiów. Zwolnić się, czy nie? Może zrobić jakiś kurs. Ale jaki?

Żaden, nawet najbardziej wyszukany kurs nic nie wniesie w Twoje życie, jeśli nie wiesz czego od niego oczekujesz.

W komunikacji z klientem, w zarządzaniu projektem, w sprawach technicznych, czy w rozstrzyganiu sporów? Przeglądasz codziennie powiadomienia z Facebooka i widzisz jak Twoje koleżanki z podstawówki odhaczają każdy warsztat z serii “stań się marką”. Inna na Instagramie dodaje relacje z kolejnego kursu robienia hybrydowych paznokci. Co z tego, że się z tego śmiejesz, skoro sama stoisz w miejscu i nie umiesz się zebrać do tego, żeby stanąć ze sobą twarzą w twarz i zawalczyć o lepsze i ciekawsze jutro? Pamiętaj tylko jedno – żaden, nawet najbardziej wyszukany kurs nic nie wniesie w Twoje życie, jeśli nie wiesz czego od niego oczekujesz. Jeśli idziesz na zajęcia i nie masz świadomości jakie są Twoje mocne i słabe strony.

Obserwuj siebie

To dużo ciekawsze i bardziej pożyteczne niż śledzenie poczynań bohaterów kolejnej kiepskiej produkcji amerykańskiego serialu. Zamiast kolejne 8 godzin swojego życia bezczynnie wpatrywać się w firmową skrzynkę mailową, gadać o pierdołach z koleżanką, czy czytać gazetę, kiedy szef nie widzi, spróbuj dojść do tego, co tak naprawdę Cię kręci. Chociażby w tym co robisz. Zapamiętuj te chwile kiedy czujesz się dobrze w wykonywanych zajęciach. I nie postrzegaj tego w wąskich kategoriach! Dostrzegaj rzeczy, których nie masz wypisanych w umowie, w sekcji “obowiązki”. Może Twoje dobre słowo ma większą moc niż wypowiedziane przez kogoś innego, a przy negocjacjach serca partnerów miękną. Może potrafisz zmotywować zespół do działania z uśmiechem nawet w poniedziałek rano, mimo że nigdy się tego nie uczyłaś? Skup się na tym i rób to coraz bardziej świadomie.

Nie dość, ze będziesz mieć frajdę z codziennej pracy to może w końcu znajdziesz “swoją drogę”. I odnajdziesz się na niej szybciej, niż przez te cały czas, kiedy nie wiedziałaś, do czego właściwie mogłabyś się nadawać. I wtedy dopiero zacznie się zabawa

Zadanie dla odważnych

Teraz już wiem, że nie uciekniesz więc pytam wprost – co w życiu robisz dobrze?

 

Wypisz na kartce – tak, koniecznie na kartce 6 rzeczy, które robisz dobrze. Nie najlepiej na świecie, ale dobrze. Nie mniej i nie więcej – właśnie 6. Pomyśl czy gdyby mądrze te rzeczy wykorzystać mogłyby one przynieść pozytywną zmianę w Twoim życiu? 


Niech to będzie wstęp do kolejnych wpisów z serii WorkHQ – czyli wpisów o wykorzystywaniu swoich zalet (i wad) w karierze zawodowej, o samorozwoju, zwiększaniu swojej produktywności zarządzaniu sobą w czasie i wszystkim co mogłoby podnieść jakość czasu, który określasz jako “praca”. Zapraszam! 🙂